środa, 10 sierpnia 2011

new look!

Żyjemy! Naturalnie, choć pogoda paskudna i nie mamy na nic chęci. Nawet zwykłe wyjście "na siku" to walka z samym sobą i swoją niechęcią do takiej aury. Nawet ja zamiast aktywnie wypoczywać i spalać kilogramy póki wakacje - siedzę i nawet teraz wcinam paluszki. Paranoja.
Zmieniłam także image bloga. Teraz zamiast... oczojebnej, karcianej czerwieni i szarości dominują tutaj lekkie błękity, biele i gołębie odcienie. Ostatnio właśnie w takie barwy i klimaty mnie ciągnie.
Na sobotę planuję wypad ze znajomymi i ich psami. Pierwotny skład to york x2, labrador x1, mieszaniec x2 i może mój wredny jamnik, na szczęście jeden... Poza tym mam też parę planów, które wymagają realizacji, ale żeby je zrealizować potrzebuję entuzjazmu. Więcej napiszę w sobotę, jak już uzgodnię ew. działania z resztą "zapsieńców".
I po sobocie także postaram się napisać kolejną publikację, tym razem bogatą w zdjęcia :)

2 komentarze:

  1. Wybacz mi, ALE :D Nie rozumiem Twojego marudzenia na pogodę ;D
    Fakt, mój pies jak widzi, że pada to śpi do dwunastej, udaje, że go nie ma w domu, bo nie lubi wychodzić na dwór w kubraczku ;)) Ale jeśli chodzi o spalanie kalorii to chyba szukasz wymówki do nicnierobienia :D Nie ma lepszej pogody do biegania niż deszcz - brak ludzi, ludzi z psami, nikt się nie kręci, nie przeszkadza, jest fajnie chłodno, jest czym oddychać, pot się po tyłku nie leje już przed pierwszym kilometrem, po prostu hajlajf :D
    Wcześniejszego wyglądu nie widziałam, ale ten jest świetny :D

    OdpowiedzUsuń
  2. pozdrawiam !
    moj blog znowu dziala ;p

    OdpowiedzUsuń